Kryteria uznania za więźnia politycznego i po co to wszystko

Kryteria uznania za więźnia politycznego i po co to wszystko

18 czerwca 2021

!Artykuł z 2019 roku.

Więzień polityczny — osoba przebywająca w areszcie lub odbywająca karę pozbawienia wolności, a także skierowana na przymusowe leczenie w szpitalu psychiatrycznym, w której sprawie występuje wyraźny element polityczny, na przykład opozycja wobec obecnej władzy, zarówno w formie działań o charakterze pokojowym, jak i w formie walki zbrojnej.

Więźniem politycznym może być zarówno osoba aresztowana pod zarzutem działań o charakterze politycznym, jak i pod innymi, często fałszywymi, zarzutami.

Od razu warto zaznaczyć, że nie istnieją jakieś jednolite kryteria, według których można zaliczyć człowieka do grona więźniów politycznych. Jednak w październiku 2012 roku Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy po raz pierwszy zatwierdziło względnie ogólne kryteria, według których można ustalić, czy prześladowanie i pozbawienie człowieka wolności jest motywowane politycznie. Mianowicie:

Na przykładzie kilku aktualnych spraw pokażemy, że praktyka prześladowania z pobudek politycznych jest na Białorusi szeroko rozpowszechniona.

Zacząć należy od krótkiej charakterystyki sytuacji międzynarodowej tego regionu. Przede wszystkim warto zauważyć, że Republika Białorusi jest członkiem OBWE, WNP i ONZ. Na arenie międzynarodowej Białoruś współpracuje z Radą Europy, a zatem ma określone zobowiązania w zakresie przestrzegania i ochrony praw człowieka. Ekonomiczna i polityczna zależność od Rosji niewątpliwie pogarsza natomiast sytuację w zakresie przestrzegania praw człowieka na Białorusi. W odróżnieniu od Europy, której przywódcy polityczni starają się udawać, że los białoruskich dysydentów nie jest im obojętny, dla rosyjskiego kierownictwa ta kwestia w ogóle nie istnieje, przecież liczba więźniów politycznych w samej Rosji już dawno przekroczyła kilkaset.

Sytuacja, w której dyktatura Łukaszenki musi lawirować w kwestiach demokratyczności społeczeństwa w kontaktach z europejskimi przywódcami i instytucjami, wyznacza kontekst dla polityki wewnętrznej państwa.

W rezultacie większość spraw karnych na Białorusi, które kończyły się grzywnami, pozbawieniem lub ograniczeniem wolności, z zewnątrz nie wyglądała na otwarte prześladowanie człowieka z pobudek politycznych. Najczęściej były to artykuły o maksymalnie nieprecyzyjnych sformułowaniach, takich jak „złośliwe chuligaństwo”:

Art. 339 KK RB: Umyślne działania rażąco naruszające porządek publiczny i wyrażające jawny brak szacunku dla społeczeństwa, połączone z użyciem przemocy lub groźbą jej użycia albo ze zniszczeniem lub uszkodzeniem cudzego mienia albo wyróżniające się szczególnym cynizmem.

W zależności od okoliczności sprawy i woli organów represji artykuł ten przewiduje do 10 lat pozbawienia wolności. W ostatnim czasie popularnym artykułem kodeksu karnego wobec osób aktywnych politycznie staje się art. 364 „Przemoc lub groźba jej użycia wobec funkcjonariusza spraw wewnętrznych”. Wiąże się to przede wszystkim z liczbą bezprawnych aresztowań, w tym na pokojowych akcjach protestu, gdzie milicjanci często dokonują zatrzymań z użyciem przemocy, bez znaków identyfikacyjnych, nie w regulaminowym mundurze, bez okazania jakichkolwiek dokumentów. W wyniku takich działań ludzie próbują się bronić, wyrywając się z rąk domniemanych bandytów. W takim przypadku nawet rozerwana kurtka czy mankiet mogą stać się powodem do wsadzenia człowieka do więzienia, nie mówiąc już o samoobronie i próbach stanięcia w obronie ofiary w sytuacjach ulicznych.

Dzmitryj Palijenka, anarchista i działacz społeczny z Mińska, został skazany w 2016 roku na 2 lata pozbawienia wolności z odroczeniem wykonania kary za próbę powstrzymania milicjanta przed pobiciem uczestnika „masy krytycznej” (ruch rowerzystów). W czasie kryzysu politycznego w 2017 roku i związanych z nim masowych protestów został zatrzymany. Sąd uchylił odroczenie kary i przez kolejne 1,5 roku Dzmitryj przebywał w kolonii karnej w Bobrujsku (pół roku spędził w areszcie śledczym w trakcie śledztwa). Został uznany przez Amnesty International za więźnia sumienia.

Obecnie Palijenka ponownie przebywa w areszcie śledczym w oczekiwaniu na proces. Zarzuca mu się popełnienie przestępstw z 4 artykułów kodeksu karnego: cz. 3 art. 339 KK RB „Szczególnie złośliwe chuligaństwo”, art. 341 KK RB „Bezczeszczenie budowli i niszczenie mienia” za graffiti „Gliny zabijają ludzi”, do którego później doszedł jeszcze jeden epizod,  art. 130 „Podżeganie do nienawiści rasowej, narodowej i innej, w tym wobec grup społecznych” oraz art. 369 „Znieważenie przedstawiciela władzy” (po raz pierwszy w historii kraju artykuł ten zastosowano w związku z krytyką MSW).

Wydarzenia na Ukrainie w 2014 roku popchnęły białoruskie władze do masowych represji wobec wszystkich nieformalnych ruchów i stowarzyszeń. Efektem była głośna „sprawa antyfaszystów”, oparta na zeznaniach wymuszonych presją, groźbami i torturami. Za wybitą szybę w trolejbusie, za którą zapłacono dwukrotnie, i przy braku w sprawie poszkodowanych, sześciu młodych ludzi otrzymało od 4 do 12 lat pozbawienia wolności z cz. 3 art. 339 KK RB.

15 marca 2017 roku Swiatasłau Baranowicz zobaczył, jak grupa dorosłych mężczyzn w dresach bije ludzi i z użyciem brutalnej siły wyciąga ich z trolejbusu. Próbując stanąć w ich obronie, zadał napastnikom kilka ciosów. Później okazało się, że byli to funkcjonariusze milicji, którzy w ramach masowych represji ze szczególnym okrucieństwem zatrzymywali anarchistów próbujących rozjechać się po pokojowym wiecu. Baranowicza skazano na 3 lata pozbawienia wolności.

To tylko kilka głośnych spraw z ostatniego czasu, mających wyraźny kontekst polityczny. Ale praktyka stosowania białoruskiego prawa w zakresie prześladowania i pozbawiania wolności działaczy politycznych mówi wiele.

Przede wszystkim wszyscy mieszkańcy naszego kraju, a w pierwszej kolejności jego upolityczniona część (obrońcy praw człowieka, działacze społeczni, inicjatywy obywatelskie, partie i organizacje, nieformalne stowarzyszenia), powinni przyznać szereg rzeczy:

W jaki sposób status więźnia politycznego wpływa na los człowieka i jak, naszym zdaniem, należy podchodzić do ustalania tego statusu w poszczególnych przypadkach?

Przede wszystkim warto zacząć od tego, po co w ogóle potrzebny jest status więźnia politycznego. W każdym państwie, niezależnie od jego systemu politycznego, istnieje stygmatyzacja ludzi, którzy byli ścigani karnie. Etatystyczna moralność współczesnych państw piętnuje człowieka, jeśli w ten czy inny sposób ma on problemy z systemem prawnym kraju zamieszkania. Zazwyczaj taki człowiek pozostaje na marginesie społeczeństwa, bez możliwości podjęcia godziwie płatnej pracy, spotyka się z uprzedzeniami ze strony instytucji państwowych i systemu bankowego, jest wyobcowany w kontaktach z ludźmi, ponieważ jest „kryminalistą”.

Wszystko to doskonale rozumieją zwolennicy dyktatury i ograniczania praw i wolności obywatelskich. Na Białorusi to zjawisko ma nawet swoją nazwę – „wilczy bilet”. Oznacza to, że człowiekowi, którego ścigano na podstawie kodeksu karnego, w naszym kraju zamyka się drogę do uznania społecznego, rozwoju kariery i spokojnego życia.

Uznanie motywu politycznego w sprawie konkretnej osoby powinno być momentem oczyszczenia jej dobrego imienia w oczach społeczeństwa. Na przykładzie tego, jak do więźniów politycznych odnoszą się ludzie w krajach z rozwiniętą kulturą protestu i świadomością polityczną, nasze społeczeństwo również powinno przestać wspierać paradygmat prześladowania. Rehabilitacja w oczach społeczeństwa i udzielenie pomocy są niezbędne dla tych, którzy zostali pozbawieni wolności, poddani torturom i okaleczeni. W krajach o surowych reżimach władzy, takich jak Białoruś, cały ciężar odpowiedzialności za powrót dysydentów do społeczeństwa spada na samo społeczeństwo, ponieważ władza ma cele diametralnie przeciwne.

Oto główny powód, dla którego uznanie człowieka za więźnia politycznego jest tak ważne. W idealnej sytuacji powinno to zdjąć z danej osoby piętno „kryminalisty” i wesprzeć ją moralnie, ideowo i materialnie.

Należy jednak zauważyć, że ze względu na ciężkie dziedzictwo historyczne, a także 25 lat dyktatorskiego reżimu, w naszym społeczeństwie do „politycznych” odnosi się gorzej niż do morderców. I ta sytuacja bez wątpienia musi się zmienić.

Ale rehabilitacja w oczach społeczeństwa nie jest jedynym powodem, dla którego ważne jest uznanie politycznego charakteru danej sprawy. Ważnym aspektem jest wsparcie informacyjne ze strony instytucji międzynarodowych. Mało kto bowiem zechce zajmować się zwykłymi kryminalistami, chuliganami, alkoholikami i gwałcicielami, za których władze państwowe Białorusi tak umiejętnie przedstawiają działaczy politycznych kraju.

Opierając się zaś na zrozumieniu międzynarodowej pozycji Białorusi, staje się jasne, że istnieje całkiem realna możliwość wpływania na represyjne struktury MSW i sądów poprzez presję ze strony demokratycznie nastawionych europejskich polityków i organizacji. To z kolei nie jest jedynie przeciąganie liny na arenie międzynarodowej, lecz losy konkretnych ludzi. Od decyzji nielicznych organizacji i instytucji, a często konkretnych osób, zależy to, ile lat człowiek spędzi za kratami w niedostatku i poddawany torturom.

Poza tym uznanie człowieka za więźnia politycznego i towarzyszące temu wsparcie informacyjne mogą zapewnić mu wsparcie materialne. Nie jest przecież tajemnicą, jak wiele środków pochłania pomoc prawna, bez której sprawy karne działaczy zamieniłyby się po prostu w niejawne wyroki śmierci. Ogromna część środków idzie także na wsparcie człowieka w więzieniu: żywność i środki higieny osobistej, odzież, „zakupy” w więziennym lub kolonijnym sklepiku. Rodziny uwięzionych działaczy często zostają praktycznie bez środków do życia i w całkowitej niewoli kredytowej, próbując pomóc swoim bliskim, których państwo uznało za niewygodnych. Status „politycznego” może pomóc, jeśli pojawiają się odpowiednie inicjatywy lub organizacje gotowe zbierać środki na potrzeby uwięzionych dysydentów, zarówno w kraju, jak i poza jego granicami.

A zatem dlaczego dla dysydenta ważny jest status więźnia politycznego:

Jak ustalić, czy w danej sprawie istnieje kontekst polityczny?

Na początku artykułu wskazaliśmy już, że obecnie wypracowano określone podejście do tego, w jaki sposób należy badać ściganie karne pod kątem zamiaru odizolowania człowieka z powodu jego działalności aktywistycznej lub w ramach dyskryminacji.

O ile dla środowiska działaczy politycznych, członków partii i inicjatyw opozycyjnych najczęściej jest zupełnie oczywiste, czy dana osoba jest prześladowana z pobudek politycznych, czy nie, o tyle wiele organizacji praw człowieka wypowiada się i działa zazwyczaj w ramach określonego dyskursu: w większości przypadków za więźniów politycznych uznaje się ludzi, którzy mieszczą się w definicji „więźnia sumienia”.

Przypomnijmy, że jest to najbardziej „rygorystyczne” kryterium:

Więzień sumienia — człowiek, którego wolność fizyczna została ograniczona przez uwięzienie lub w inny sposób z powodu jego przekonań politycznych, religijnych lub innych, a także pochodzenia etnicznego, płci, rasy, języka, pochodzenia narodowego lub społecznego, więzów rodzinnych, statusu majątkowego, orientacji seksualnej i innych cech osobowych. Przy tym za więźniów sumienia nie uważa się ludzi uciekających się do przemocy lub propagujących przemoc i wrogość.

 

Z powyższej definicji wynika, że w ekstremalnych warunkach prześladowania ze strony białoruskich służb specjalnych, których funkcjonariusze często działają tak jak w sprawie Swiatasłaua Baranowicza (bez okazania dokumentów, bez munduru, z użyciem przemocy), człowiek staje się zupełnie bezbronny.

Jak pisaliśmy wyżej, państwowe instytucje represji wyciągają wnioski z otwarcie politycznych spraw karnych wobec polityków i działaczy. W związku z tym obecnie każdy niewygodny działacz najczęściej staje się ofiarą prowokacji MSW lub KGB, których celem jest zmuszenie człowieka do użycia przemocy w obronie siebie, rodziny lub bezbronnych ludzi, których na jego oczach biją lub okaleczają.

Praktyka uznawania ludzi za więźniów politycznych wyłącznie na podstawie definicji „więźnia sumienia” jest przestarzała i jedynie rozwiązuje ręce organom represji wobec tych, którzy bronią ideałów wolności i sprawiedliwości. Sprzyja to również bardzo poważnej autocenzurze i samoograniczaniu się w przeciwstawianiu się jawnemu bezprawiu przedstawicieli władzy. Oceniając sytuację, człowiek rozumie, że próba powstrzymania przemocy lub sytuacji konfliktowej może dla NIEGO samego okazać się karalna, a on zostanie sam na sam z systemem, w czym nie ma nic pociągającego.

Jako inicjatywa nie proponujemy niczego nowego poza tym, co już zostało uzgodnione w ZPRE, mianowicie stosowania już wypracowanych kryteriów uznania za więźnia politycznego, gdy:

  • Pozbawienie wolności narusza podstawowe gwarancje Europejskiej konwencji praw człowieka, w szczególności w zakresie prawa do wolności myśli, sumienia, wyznania, wolności wypowiedzi i informacji, a także wolności zgromadzeń i stowarzyszania się;
  • Pozbawienie wolności nastąpiło wyłącznie z przyczyn politycznych (nie doszło do przestępstwa);
  • Długość lub warunki pozbawienia wolności są nieproporcjonalne do wagi przestępstwa;
  • Pozbawienie wolności ma charakter dyskryminujący w porównaniu z innymi osobami;
  • Pozbawienie wolności było wynikiem postępowania sądowego, które miało wyraźnie niesprawiedliwy charakter i było związane z politycznymi motywami władz.

Jedyne, na czym nalegamy i w czym poprze nas większość aktywnych działaczy politycznych i społecznych — to fakt, że każdy poszczególny przypadek prześladowania należy rozpatrywać indywidualnie.

Na Białorusi obiektywnie nie ma aż tak wielu organizacji politycznych i inicjatyw obywatelskich, by wszystkim zainteresowanym rozwojem naszego regionu zabrakło czasu na szczegółowe rozpatrzenie każdej sprawy karnej przeciwko temu czy innemu działaczowi.

Stosując wspomniane wyżej kryteria ZPRE dotyczące uznania za więźnia politycznego, tworząc w razie potrzeby specjalne komisje z członków różnych partii politycznych i grup, aby wykluczyć polityczną stronniczość, i wychodząc poza ramy „rygorystycznego” kryterium „więźnia sumienia”, członkowie naszej kampanii są przekonani, że razem moglibyśmy zrobić zdecydowany krok w stronę wolności w naszym kraju, dając pewność siebie wszystkim, którzy nie zgadzają się z bezprawiem dyktatury.