Dzmitryj Rusiecki – 4 lata kolonii karnej za to, że chciał widzieć Białoruś wolną

Dzmitryj Rusiecki – 4 lata kolonii karnej za to, że chciał widzieć Białoruś wolną

13 sierpnia 2022

Dzmitryj Rusiecki – pracownik International House w Mińsku. Został zatrzymany 16 grudnia 2021 roku w swoim domu. Funkcjonariusze nagrali „film pokajanny”, na którym mężczyzna przyznał się do udziału w protestach. Za to skazano go na 4 lata pozbawienia wolności w kolonii karnej o zaostrzonym rygorze.

Skontaktował się z nami Mikałaj Maminau – przyjaciel Dzmitryja, reżyser filmów dokumentalnych, fotograf, dziennikarz IFJ Belgium. Rodzina Dzmitryja odmawia kontaktu, dlatego Mikałaj podzielił się swoimi wspomnieniami o przyjacielu, abyście mogli bliżej poznać tego więźnia politycznego. 

Dimę poznałem w dzieciństwie, gdy mieliśmy 11–12 lat. Przez bardzo długi czas mieszkał z mamą z powodu swojej choroby nerwowej. Właśnie z tego powodu nie wzięto go później do wojska. Dima interesował się zwierzętami – kotami i psami – i zajmował się ich tresurą, miał nawet dyplom.

Według przyjaciela Dzmitryj z przyczyn osobistych nie zdobył wykształcenia, dlatego imał się różnych prac. Był tragarzem, stróżem i robotnikiem. W chwili zatrzymania Dzmitryj Rusiecki pracował w International House (przyp. szkoła językowa) w Mińsku. Pełnił funkcję sekretarza: nadzór nad egzaminami, komunikacja między biurami, wysyłka e-maili. Założycielem szkoły był jego ojciec, który jest już na emeryturze.

Dzmitryj Rusiecki. Zdjęcie z archiwum rozmówcy

Dzmitryj to dobry i życzliwy człowiek. Zawsze pomagał przyjaciołom, czy to w opiece nad dziećmi, czy przy remoncie. W każdej życiowej sytuacji Dima zawsze przychodził z pomocą. 

Nasz rozmówca razem z Dzmitryjem chodził głosować i brał udział w protestach. Jesienią 2020 roku Mikałaj został aresztowany na podstawie przepisu administracyjnego. Spędził w areszcie wiele dni, a w rezultacie wyjechał z kraju. Dzmitryj postanowił zostać. Rozmówca przypuszcza, że Dzmitryja Rusieckiego mogli namierzyć na podstawie geolokalizacji. 

Wielu moich przyjaciół jest teraz w więzieniu: niektórzy od dawna, inni od niedawna. Uważam, że trzeba wspierać wszystkich naszych więźniów politycznych. Pisanie listów i kartek jest ważne, choć trudno sprawić, by dotarły do adresata. Obawiam się, że listy ode mnie nie dojdą, dlatego wnoszę swój wkład poprzez inicjatywy wsparcia i organizacje praw człowieka. Myślę, że każdy może znaleźć dla siebie odpowiednią formę pomocy.

Broń gładkolufowa, której używali funkcjonariusze w pobliżu Rygi (Mińsk), archiwum rozmówcy

Nie zapominajcie o więźniach politycznych i przesyłajcie wszelkie informacje o ściganiu karnym lub uwięzieniu z powodów politycznych. Informacje można przesłać za pomocą formularza na stronie „Dodaj informację” lub skontaktować się z nami, korzystając z danych kontaktowych w opisie kanału na Telegramie. Tylko dzięki wam możemy tworzyć aktualną bazę represjonowanych osób i udzielać im wsparcia.