8 grudnia w mediach państwowych pojawiły się liczne materiały o zatrzymaniu „niebezpiecznej grupy terrorystów”. Wśród zatrzymanych znaleźli się matka z synem – Iryna i Anton Melcherowie.
Iryna Melcher — przedsiębiorczyni prowadząca jednoosobową działalność gospodarczą i emerytka. Od wielu lat handluje na targowisku „Stare Miasto” w Brześciu. W ostatnim czasie, jak wielu innych, dużo myślała o sytuacji na Białorusi i bardzo ją przeżywała.
Anton od wielu lat mieszka z rodzicami: pomagał mamie w prowadzeniu działalności, a ojcu-emerytowi przy pasiece i ogrodzie na wsi. Młody człowiek uczył się języków programowania, a dwa miesiące przed zatrzymaniem zaczął przyjmować pierwsze drobne zlecenia programistyczne i świetnie sobie z nimi radził.

Irynę i Antona zatrzymano w ich własnym domu. Najpierw zabrano Antona. Iryna pojechała dowiedzieć się, gdzie on jest, a wróciła ze śledczymi. W ten sposób z domu zabrano oboje, a także cały sprzęt komputerowy. Nie zostawiono żadnych dokumentów dotyczących zatrzymania czy przeszukania.
Mąż Iryny nie mógł do nikogo zadzwonić — został z zepsutym telefonem i chorymi nogami (w tamtym czasie poruszał się wyłącznie o kulach). O zatrzymaniu dowiedziano się tylko dzięki sąsiadom, którzy zajrzeli sprawdzić, czy wszystko w porządku.
W obu celach, w których przebywają Iryna i Anton, wszyscy osadzeni przeszli Covid-19. Iryna Melcher w areszcie śledczym KGB prawie nie śpi, niedawno przeszła przełom nadciśnieniowy, a jej samopoczucie z każdym dniem jest coraz gorsze.
Po tym, jak KGB wpisało 17 osób na listę „terrorystów”, rodzina zaczęła otrzymywać zawiadomienia o zamrożeniu majątku, który wcześniej został zajęty. Poza tym teraz nie można nawet wpłacić więźniom w areszcie pieniędzy na konto osobiste na zakupy (pieniądze na koncie osobistym osadzonych przeznaczone na zakupy w więziennym kiosku). Krewni cieszą się choćby z tego, że wciąż można przekazywać paczki.
Nie wiadomo nic o przebiegu sprawy: adwokatom zakazano cokolwiek mówić, śledczy również milczą. Wszystkie szczegóły krewni, podobnie jak cała Białoruś, poznają wyłącznie z reportaży w państwowej telewizji. Tymczasem Irynie i Antonowi raz po raz przedłuża się areszt i pozostawia ich w areszcie śledczym.
